LIDER POKONANY - GLINIK WYGRYWA Z REZERWAMI CRACOVII KRAKÓW
W piątkowe popołudnie GKS Glinik zmierzył się z najsilniejszą drużyną w lidze - rezerwami Cracovii, która w tym sezonie nie przegrała jeszcze żadnego spotkania.
W piątkowe popołudnie GKS Glinik zmierzył się z najsilniejszą drużyną w lidze - rezerwami Cracovii, która w tym sezonie nie przegrała jeszcze żadnego spotkania.
Piłkarze Glinika Gorlice w niedzielę odnieśli swoje trzecie zwycięstwo z rzędu w rozgrywkach czwartej ligi w grupie małopolskiej. Podopieczni trenerów Łukasza Krzysztonia i Bartosza Madei okazali się lepsi od Pcimianki w Pcimiu triumfując ostatecznie 3:2. Dzięki tej wygranej - szóstej w bieżącym sezonie, GKS jest drugi w tabeli (z 90minut.pl), a już w piątek ogromne emocje, do Gorlic przyjedzie liderująca Cracovia II.
Piłkarze Glinika Gorlice występujący na co dzień w rozgrywkach czwartej ligi małopolskiej pokonali na własnym stadionie przy Sienkiewicza ekipę Wieczystej II Kraków 2:0 po golach debiutującego przed własną publicznością Ukraińca Makara Mikhnenki i Mateusza Świechowskiego. Gorliccy kibice w każdej z połów doczekali się po jednej bramce. Dla GKS była to pierwsza domowa wygrana w bieżącym sezonie, po tym jak Glinik wrócił na swój stadion, który jeszcze na początku rozgrywek znajdował się w remoncie.
GKS Glinik po przegranych derbach na własnym boisku "odkuł" się zdobywając na wyjeździe trzy punkty. Chociaż pierwsza połowa spotkania nie napawała wielkim optymizmem, to w drugiej Glinik nie dał już dojść do słowa gospodarzom spotkania.
Za nami historyczne spotkanie - Beniaminek IV Ligi Małopolskiej, Podhalanin Biecz wygrał 0:1 z gospodarzem spotkania Glinikiem Gorlice.
Niezmiernie miło jest nam poinformować, że zespół Glinika Gorlice wraca do rozgrywek przy stadionie na Sienkiewicza. Po długiej przerwie spowodowanej remontem bieżni jak i infrastruktury stadionu, już w najbliższą sobotę podopieczni trenerów Łukasza Krzysztonia i Bartosza Madei rozegrają ponownie mecz na własnym boisku. Niewątpliwie sympatycy, kibice jak i cały zespół czekali na to, aby ponownie zagrać przed własna publicznością. Finalnie w tygodniu komisja do spraw weryfikacji boiska i stadionu dopuściła nasz klub do rozgrywek na sezon 2024/2025 na głównym boisku.
Piłkarze gorlickiego Glinika w ramach piątej kolejki czwartej ligi w grupie małopolskiej ograli w Woli Rzędzińskiej tamtejszą Wolanię 3:2. Dla podopiecznych trenerów Łukasza Krzysztonia i Bartosza Madei była to trzecia wygrana w bieżącym sezonie, dzięki czemu klub z miasta nad Ropą zbliżył się do czołówki.
W niedzielne popołudnie Glinik Gorlice jako ostatni w 4 kolejce rozgrywał mecz wyjazdowy z rezerwami pierwszoligowego zespołu Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Niestety drużyna trenera Waldemara Dzierżanowskiego wzmocniona zawodnikami z kadry pierwszego zespołu bez problemów wysoko 6:0 pokonała Glinika Gorlice.
W środowe popołudnie nasz zespół udał się do Limanowej, aby tam rozegrać mecz 3 kolejki tego sezonu z miejscowym klubem MKS Limanovia. Podopieczni trenerów Łukasza Krzysztonia i Bartosza Madei po ostatnim wygranym meczu z Dalinem Myślenice chcieli znów sięgnąć po komplet punktów. Zespół z Limanowej, który jeszcze w tym sezonie nie zapunktował, również myślał o zwycięstwie. Historia bezpośrednich spotkań z zespołem Limanovii w większości przemawiała za zwycięstwem Limanowian.
W ubiegłym roku wysoka wygrana 0:4 poprawiła statystyki na dla Glinika. Biało-niebiescy i tym razem liczyli na zwycięstwo ze słabo punktującą ostatnio Limanovią. Po ciekawym spotkaniu i kilku dogodnych sytuacji z obu stron zwycięski okazał się Glinik Golice. Po jedynym golu w 85 minucie Damiana Śliwy wygrywamy 0:1 i inkasujemy komplet 3 punktów.
W sobotę 10 sierpnia podopieczni trenerów Łukasza Krzysztonia i Bartosza Madei na boisku w Drogini rozbili 4:0 Dalin Myślenice. Upragnione 3 punkty trafiły do Gorlic.
Glinik Gorlice zaliczył nieudany start w nowym sezonie czwartej ligi w grupie małopolskiej. Piłkarze trenerów Łukasza Krzysztonia i Bartosza Madei przegrali w Andrychowie z Beskidem 0:3. Od 20. minuty goście musieli sobie radzić w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Dawida Drąga.